– Ariel – wzdycha Rafe, opadając bezwładnie na krzesło i zakrywając twarz dłonią. Kręci głową. – Serio? Musisz zawsze być taka dramatyczna?
– Co! – protestuję, odwracając się, żeby na niego spojrzeć. – Przecież się zgodziliśmy, że mu powiemy! O co tyle krzyku?
Rafe wzdycha. – Chodzi o to…
– Czekaj, ty jesteś… ty jesteś Ariel? – pyta Tony, przyciągając moją uwagę z powrotem do siebie, wpatrując się






