– Ariel! – Słowo wystrzela z Jacksona, mimo że się uśmiecha. Myślę, że ponosi go mój śmiech, choć jednocześnie jest zdezorientowany kierunkiem moich myśli. – Mówisz poważnie? O czym ty w ogóle mówisz? Co cię do tego skłania?
– Byłam zazdrosna! – mówię, wyrzucając ręce w górę, mój śmiech cichnie. – Kiedy uczyłeś Lucę… to było takie interesujące! A ja… ja nic z tego nie wiem! I widać, że wy wszyscy






