– Kiedy byłem dzieckiem – szepcze Luca, wciąż na mnie nie patrząc. – Mój wilk był… dziki. Zupełnie niekontrolowany.
Ściskam mocniej jego ramię, mając nadzieję, że to gest wsparcia.
– Po prostu… wariował – szepcze Luca. – Zmuszał mnie do robienia różnych szalonych rzeczy. Jakbym po prostu… przemieniał się. W przedszkolnej sali. – Zerka na mnie, chyba zawstydzony tym, co mówi. – I biegał, rozszarpuj






