Wpatruję się w miejsce z moim nazwiskiem na liście, samotne pod Redmanem Blythe'em, kompletnie zszokowana, gdy cały nasz stół wybucha protestem – tak jak każdy inny stół w sali śniadaniowej.
"Jacks!" syczę, odwracając się do niego. "Nie wybrałeś mnie?!"
"Oczywiście, że cię wybrałem, Ariel," warczy, pochylając się blisko i ściszając głos. "Poczyniłem głębokie cięcia na całej swojej liście rezerwowe






