– No dobra – mówi Ben, jego głos jest cichy i smutny. Chwilę później czuję jego ramiona wokół moich ramion, czuję, jak przyciąga mnie do siebie i opiera mnie tak, że moja głowa spoczywa na jego piersi, a ja jestem wtulona pod jego brodę. – Może… może wystarczy już tej surowej miłości. W takim tempie nie zje ani jednego taco.
– Przepraszam – mamrocze Tony, a ja kątem oka widzę, że on również spuści






