Kapitan i ja tkwimy w impasie przez długą, długą chwilę, żaden z nas nie ustępuje. Spogląda na mnie z góry, lekko szczerząc zęby, próbując mnie złamać.
Ale ja po prostu patrzę na niego z powrotem, obojętnie.
Całe życie miałam do czynienia z Alfami większymi od niego. Jeśli myśli, że może mnie przestraszyć, czeka go wielka niespodzianka.
Kapitan gwałtownie odwraca głowę w bok, spoglądając na cichyc






