Jackson i ja poświęcamy chwilę na odświeżenie się, myjąc zęby i ochlapując twarze wodą, zanim wrócimy do naszego kącika – miejsca, w którym czujemy się najbezpieczniej. Ale odsuwam zasłonę, wpuszczając strumień przedświtu. Bo to wydaje się właściwe, lepsze.
– Więc… – mruczy Jackson, luźno obejmując kolana długimi ramionami i opierając się o poduszki. – Od czego chcesz zacząć?
Przygryzam wargę, z






