– Cześć! Moje kochane! – rozlega się głos mamy, gdy tylko cała piątka wchodzi do pokoju. Kapitan również wchodzi, stając niewidoczny w kącie. – Tak się cieszę, że was widzę, ja… o!
Marszczę brwi, widząc, jak zastyga na ekranie, siedząc obok Cory, z tatą i Rogerem stojącymi za nimi, pochylonymi, aby ich twarze zmieściły się w kadrze.
– Co się stało, mamo? – pytam.
– To nie ze mną jest coś nie tak,






