Jackson wyczołguje się z namiotu, ostrożnie rozglądając się dookoła, próbując rozgryźć... no cóż, czy w ogóle ktoś tu jest, nawet jeśli go nie czuje ani nie słyszy. Ale o ile może zobaczyć i wyczuć, to tylko falująca trawa i wiatr delikatnie poruszający się wokół niego. Wzdycha, spoglądając ze zmarszczonym czołem na mały kamień w swojej dłoni, zastanawiając się... co to, do cholery, jest.
Jackson






