– Nie, Jesse! – Midnight zaśmiała się, zataczając się na zewnątrz jurty, wyrywając z powietrza jego panterę cienia i rozpuszczając ją w dym, który wciągnęła w siebie. Jesse wydał zduszony okrzyk, tracąc nad nią kontrolę i pozwalając, by przeszła w sprawne ręce Midnight. – Dlaczego ciągle tworzysz kształty zwierząt? Nie musisz – to tylko proteza. To tylko cień – liczą się tylko krawędzie. Tylko kra






