Jackson całuje mnie delikatnie przez kraty mojej małej atalaksjańskiej klatki. Opieram się o nie całym ciężarem, pozwalając mojej dłoni powędrować po szorstkim policzku Jacksona, a potem wplątać się w jego włosy.
Odsuwa się, warcząc cicho, zarówno z tęsknoty za mną, jak i… cóż –
"Nienawidzę tych pieprzonych krat," warkocze, rozglądając się na nie, jednocześnie oplatając mnie ramieniem w talii, t






