„Ja… ja nie wiedziałam, że kogoś masz,” wyjąkała, a jej źrenice się rozszerzyły.
„Vasilisso,” szepnął Dziadek Go jej imię i poklepał ją po ramieniu.
„Wszystko w porządku,” wyszeptał bezgłośnie.
„Cześć, moje kochanie,” uśmiechnął się Dziadek Go, wpatrując się w Hazel, która również na niego spojrzała.
„Chodź ze mną,” wziął dziewczynkę za rękę i wrócił na swoje miejsce, a Vasilissa niechętnie poszła






