Angy
– Co ty, do cholery, tutaj robisz?! – wrzeszczy Rai, idąc w moją stronę. – Mówiłem, że po ciebie przyjdę.
Chwyta mnie za ramię, ale wyrywam się z jego uścisku gwałtownym ruchem, przez co przeszywa mnie ból w boku, i wchodzę do biura.
Alex bierze ostatniego macha z papierosa, po czym go gasi, wypija duszkiem coś, co, jak przypuszczam, jest tequilą, i stawia szklankę na drewnianym stole.
– Zada






