Alex
Głowa mi pęka. Między kacem, brakiem snu i tym cholernym bachorem, który nie przestawał paplać przez całą drogę, czuję się, jakby stado słoni stratowało mi czaszkę. Utrzymuję wzrok wbity w drogę. Jeden z moich ludzi prowadzi SUV-a, podczas gdy Angy i dzieciak siedzą z tyłu. Beni i Rai jadą za nami w innym samochodzie w niewielkiej odległości.
Nie byłem pewien, czy powinienem jechać na to wese






