Oscar
Zeldric krzywi się z obrzydzeniem, kiedy upuszczam zwłoki na szpitalne nosze.
– Jak mu to zrobiłeś? – pyta Jenkins, podchodząc i zakładając lateksowe rękawiczki.
– To nie ja. – Oboje marszczą brwi, patrząc na mnie. Wyciągam telefon z kieszeni i kładę go obok tego, co zostało z głowy Szczura. – Samuel mu to dał. Próbowałem do niego zadzwonić, ale zanim rozległ się drugi sygnał, coś wybuchło.






