Luna
Krzywię się w odpowiedzi na ten arogancki i nieustępliwy ton.
– Nadal taki apodyktyczny? – prycham głośno i patrzę mu prosto w oczy. – Co z tobą do cholery jest nie tak? Nigdy się tak nie zachowywałeś.
– Sytuacja się zmieniła.
– Dlaczego? Nie rozumiem twojego podejścia. Najpierw napadasz na mnie w łazience Szaleństwa, a teraz…
– Napadam? – przerywa mi, marszcząc brwi. – Nawet nie próbuj udawa






