Luna
Biorę głęboki oddech i podchodzę do niego. Moje dłonie ledwo dotykają skóry jego policzków, kiedy nagle otwiera oczy.
"Nie skrzywdzisz mnie," szepczę, używając najspokojniejszego, najłagodniejszego tonu, na jaki mnie stać.
Oscar wypuszcza powietrze, a jego ciepły oddech uderza w moją twarz.
"Zawsze to kontrolowałem, ale teraz nie mogę," szepcze.
"Co? Co się zmieniło?"
"Pozwalam mu przejąć kon






