Beni
Marszczę brwi i idę za nią, zdezorientowany jej postawą. Podczas lunchu odbyliśmy coś w rodzaju debaty, ale nie przywiązywałem do tego większej wagi, a teraz, gdy o tym myślę, mam wrażenie, że obserwowała mnie całe popołudnie. Widzę, jak nagle się zatrzymuje i wchodzi do pokoju wspólnego, gdzie zwykle zbierają się faceci z klanu. Idę za nią i znajduję Pabla i kilku innych mężczyzn siedzących






