Lina
Wpadam do klubu prawie zdyszana. Już otwarty i pełen ludzi. Kieruję się do baru, miejsca, w którym powinnam być, gdybym nie spóźniła się prawie godzinę. Holly podchodzi do mnie, jak tylko mnie zauważa.
– Gdzie do cholery byłaś?! – pyta, krzycząc, żeby przekrzyczeć muzykę.
– Zaspałam.
– Co?!
– Zaspałam… – parskam i macham na to ręką.
Już mam iść za bar i zacząć swoją zmianę – spóźniona jak dia






