JARIS
Zanim przyjechałem, Starszyzna już czekała w sali konferencyjnej. Wyraz ich twarzy wcale nie zwiastował niczego dobrego.
Wyraziłem zaniepokojenie, gdy zauważyłem stan Luki. Mężczyzna był mocno posiniaczony, jakby brał udział w wypadku czy czymś podobnym.
Przez myśl przemknęło mi przeczucie, w czym mógł tkwić problem, i wcale mi się to nie spodobało.
"Co się dzieje?" Pozostałem na stojąc






