ARDEN
— Serio, Cade? — wymamrotałam, gdy zaczął znowu pieścić moje piersi. — Jesteś nienasycony, wiesz o tym?
— Możesz mnie za to winić? — odparł, a jedna z jego rąk odnalazła drogę do mojego gniazdka.
— To ty mnie takim zrobiłeś — wyszeptał mi do ucha. Po tonie jego głosu wiedziałam, że już przepadł. Był w punkcie bez powrotu. Westchnęłam i zamknęłam oczy.
— Tylko jeszcze jeden raz, Cade — wymamr






