MINA
Był już następny dzień. Obudziłam się, czując się dziwnie wyczerpana i ożywiona jednocześnie. Moje kończyny były ciężkie, ale myśli miałam łagodne, a za każdym razem, gdy przyłapywałam Eliasa patrzącego na mnie przez stół śniadaniowy, gorąco pełzło po mojej szyi aż na policzki.
Uparcie wbijałam wzrok w swój talerz.
On nawet nie próbował się kryć. Za każdym razem, gdy się poruszyłam, za każdym






