TESSA – CZASY OBECNE
Siedziałam tam, wpatrując się w nietknięty lunch, który przygotowałam, już zimny.
Paznokcie wbijały mi się w drewno i zdałam sobie sprawę, że nie poruszyłam się od dłuższego czasu. Myślałam, że przygotowanie lunchu mnie rozerwie, może nawet pocieszy, ale to tylko mnie cofnęło. Z powrotem do tamtego momentu – do tego całego bałaganu.
Więc, to się stało.
Po tym dniu, próbowałam.






