MINA
Calista sapnęła dramatycznie, przyciskając dłoń do piersi, jakby to ona była ofiarą, a nie osobą, która posłała mnie twarzą prosto w na wpół roztopione błoto.
– O nie. Mino, tak bardzo cię przepraszam – wybełkotała natychmiast. – Nie patrzyłam! Chyba ktoś mnie popchnął! Albo może wiatr. Wiatr jest taki silny, prawda? Albo może światła mnie oślepiły…
Gadała i gadała, i gadała.
Siedziałam tam w






