MINA
– Powitajmy naszego własnego Alfę Eliasa!
Oklaski wybuchły wokół miejsca wydarzenia. Zostałam tam, gdzie byłam, wrośnięta w ziemię, patrząc, jak wchodzi na scenę. Jego ramiona były wyprostowane, a wyraz twarzy opanowany, jakby robił to mnóstwo razy. To wyglądało tak, jakby sama przestrzeń naginała się, by go pomieścić.
Lśnił.
Ta myśl przyszła mi z łatwością.
Mówca kontynuował, wychwalając go






