Odsłaniam ją i uderzam końcem kunai z całej siły. Odlatuje i ląduje w wannie, przewracając ją. Woda zalewa dywan. Dwie pozostałe dziewczyny patrzą na siebie. Daję znak Debbie, a jedna z dziewczyn biegnie do niej.
– Nie żyje – potwierdza.
– Pomóżcie mi to podnieść, żeby się nie zamoczyło – macham na nie.
Jedna z nich podnosi krótkofalówkę. Bez wahania biegną do mnie i pomagają podnieść suknię.
– Cz






