Xylia, zirytowana, nie mogła się powstrzymać i uszczypnęła wyciągniętą dłoń Joshuy.
– To wszystko twoja wina!
– Wiem, wiem. Przyjmę każdą karę, jaką wymierzysz mi dzisiejszej nocy – uśmiechnął się Joshua.
– Joshua! – warknęła Xylia.
Widząc, że naprawdę się zdenerwowała, Joshua w końcu przestał się z nią droczyć.
Na jego prawym ramieniu nie było żadnych śladów ugryzienia – Joshua zmyślił to wszystk






