Joshua i Xylia w końcu dotarli do domu.
Gdy tylko przekroczyli próg, Eliza i Aaron przybiegli, by ich powitać.
Joshua uśmiechnął się szeroko do obojga.
— Hej, Elizo, tato, tęskniliście za mną czy co? — zażartował Joshua.
Znajome przydomki i ten stary, przekorny ton wypełniły pokój — było zupełnie jak za dawnych, dobrych czasów.
Eliza natychmiast zaczęła płakać; łzy spływały jej po policzkach.
Nawe






