Alexander Hayes siedział w swoim gabinecie, pokoju, który nie zmienił się od trzydziestu lat. Ciemna boazeria pochłaniała światło lampy, a ściany wypełniały książki oprawione w skórę – nie dla ozdoby, lecz noszące ślady częstego użytkowania.
Stary zegar stojący w rogu odmierzał sekundy, gdy zagłębiał się w dokumentach rozłożonych na biurku.
– Dowody są niepodważalne – powiedział Sterling, stojąc






