Sanitariusze właśnie dotarli z Damianem do okazałego foyer rezydencji, gdy pękła pierwsza szyba. Odłamki szkła posypały się do środka, a przez otwór wpadło trzech zamaskowanych mężczyzn w czarnych strojach taktycznych. Rozległ się alarm, którego wycie zmieszało się z zaskoczonym krzykiem Sereny dochodzącym z gabinetu.
– Co to ma znaczyć… – zaczął protestować jeden z sanitariuszy, ale szybki cios






