Wstała, odsuwając się od niego, by się ubrać. Wciągnęła na siebie ubrania bez dbałości, po czym spojrzała z niesmakiem na dopasowaną sukienkę.
– Jestem gotowa do wyjścia – powiedziała.
– Karlo, jesteś pewna, że nie muszę cię zabrać do szpitala? – zapytał niespokojnie Ken. – Jak bardzo cię skrzywdził?
Jej wzrok odnalazł jego i patrzyła na niego niewzruszenie. – Ani w połowie tak bardzo jak ty.
****






