– Trey? – wyszeptała pytająco.
Uciszył ją kolejnym pocałunkiem. Chciał tylko dojść. Nie chciał rozmawiać. I nie chciał myśleć o Brianie. Ani nawet o Reagan. Potrzebował tylko ciała, w którym mógłby się zatracić na dwadzieścia minut. Czy to było takie złe?
Docisnął ją do ściany i z trudem przytrzymywał jedną ręką, podczas gdy drugą naprowadzał swojego kutasa do jej chętnego ciała. Kiedy już był w n






