Podniósł ją, by usiadła na brzegu chłodnej toaletki. Silny dreszcz wstrząsnął jej całym ciałem. Zaczął schodzić w dół, a jego usta przesuwały się środkiem jej klatki piersiowej. Jego wargi, język i ta twarda, metalowa kuleczka wyznaczały na jej skórze szlak rozkoszy. Jej brzuch napiął się, gdy ssał i lizał, schodząc coraz niżej.
– To Sol – wyszeptał.
– Soul? – Czuła duchową więź z Treyem. Co do te






