Kiwnęła głową.
– Zimno ci, dziewczę. Wróćmy do warowni, żebym mógł cię porządnie rozgrzać.
Zgodnie z jego nadzieją, na te słowa poruszyła się niespokojnie w jego objęciach. By dać jej dodatkową zachętę, wpił się w jej usta, a jego gorąco roztapiało jej zimne wargi. Lód naprzeciw ognia. W okamgnieniu odpowiedziała mu własnymi, pełnymi żądzy, gorącymi pocałunkami z otwartymi ustami. Panie, ależ to d






