– Nasz koń? To mój koń, cymbale.
Zignorowała obu mężczyzn, gdy znów zaczęli się sprzeczać.
– To jasne, że żaden z nich nie zasługuje na tego biednego konia – powiedziała Mary. – Zaprowadzę ją do Edwarda. On będzie wiedział, co zrobić.
Wyraz twarzy Gannona mówił jej, że nie uśmiecha mu się prowadzenie konia do swojego lairda. – Nie martw się, Gannon. Powiem mu, że próbowałeś mnie powstrzymać.
– Zr






