Edwarda obudziło głośne łomotanie do drzwi jego komnaty. Zanim zdążył rozbudzić się na tyle, by odpowiedzieć na wezwanie, drzwi otworzyły się z trzaskiem. W następnej chwili wyskoczył z łóżka; jego dłoń spoczywała na podłodze, zaciśnięta na rękojeści miecza.
– Jezu, Edwardzie, to tylko ja – powiedział Caleb. – Spałeś jak zabity.
Edward usiadł z powrotem na łóżku i najpierw naciągnął futra, by osło






