Jednak Sonia Lawson nawet nie drgnęła.
Głos Marka Blowena stawał się coraz bardziej obłąkany. „Sonia, obudź się. Nie pozwolę, żeby coś ci się stało!”
„Sonia, nie ignoruj mnie...”
„Sonia, nie pozwolę ci umrzeć.” Jego głos zaczął się łamać. Czuł się potwornie, a jego wizja stawała się zamazana.
To wyrzuciło go wprost w najciemniejsze dni jego przeszłości. Ból w jego sercu sięgał zenitu.
Wtedy, kiedy






