Cedric obudził się po raz drugi tego dnia i ujrzał widok, w który wciąż nie mógł uwierzyć. Jak tylko jego wzrok padł na Marisol, nie mógł, za nic w świecie, oderwać od niej oczu, gdy spała. Wyglądała tak spokojnie we śnie, tak pięknie, wręcz eterycznie.
Mimowolnie, promienny uśmiech rozjaśnił jego twarz. Wyczerpał ją do granic możliwości. To ogrzało jego serce. Stłumiony chichot groził wydobyciem






