W cichej ciszy nocy, gdy świat spowijał mrok i wszystko ucichło, Marisol wyczołgała się z łóżka. Nadszedł czas.
Wiedziała, co musi zrobić. Poczucie obowiązku pulsowało w jej żyłach, wyrywając ją z ciepłego łóżka.
Cicho wyślizgując się spod kołdry, poruszała się z ukradkowym wdziękiem, uważając, by nie zbudzić Cedrica z jego spokojnego snu. Rzucając ostatnie spojrzenie na śpiącego partnera, wyszła






