Marisol znalazła się na środku opustoszałej pustyni, otoczona powykręcanymi, martwymi drzewami, które zdawały się wyciągać swoje sękate palce. Powietrze było przesiąknięte zapachem rozkładu, a atmosfera złowieszczości wisiała gęsto w powietrzu. Od razu wiedziała, że uwięziona jest we śnie.
To było coś nowego. Letycja mówiła jej, że jej moce są niezmierzalne i że powinna przyjąć wszystko, co się z






