Rozdział 277: Lucas
– Osiem dni to więcej niż „kilka”, Ned – mruknąłem, gdy ten dziwny mały człowieczek rozkładał swoje stanowisko pracy przy stole konferencyjnym w moim biurze. – Lepiej, żebyś miał dobre wieści.
Ned uniósł brew, spoglądając na mnie znad okularów.
– Czy byłbym tu, gdybym ich nie miał?
– Musisz wybaczyć naszemu Alfie, Ned – powiedział Max, klepiąc mnie po ramieniu. – Ostatnio jest






