Rozdział 287: Lucas
Byłem dłużnikiem Solomana za sznurki, za które zdołał pociągnąć tak szybko. Bez niego nigdy nie bylibyśmy w stanie wylądować na prywatnym lotnisku w stolicy. Nie wspominając o samochodzie czekającym na mnie na parkingu. Kazałem wujkowi Rodneyowi czekać przy samolocie, podczas gdy ja udałem się do pałacu, by załatwić sprawy.
Nie żebym wiedział, jak zamierzam ogarnąć ten bałagan.






