Rozdział 288: Lucas
– Sera, my…
– Nie – nalegała, kręcąc głową. – Po tym wszystkim nie wyjdę stąd bez niego.
Wymieniłem nerwowe spojrzenia z Maxem i Solomanem. Chciałem powiedzieć, że to nie ma znaczenia. Że będziemy się tym martwić, gdy będzie bezpieczna i obejrzy ją lekarz. Ale nie mogłem. Potrzebowałem tego klucza. I potrzebowałem go, zanim ktoś zorientuje się, że zginął. Jeśli Raphe albo Nomi






