Wpadam do łazienki, żeby przemyć twarz. Z ulgą stwierdzam, że oczy nie są opuchnięte od płaczu. Wychodzę na korytarz, gdzie czekają na mnie wszyscy moi mężczyźni. Mason chwyta moją dłoń i wychodzimy na zewnątrz, witani radosnymi okrzykami naszych bliskich. Miejsce wygląda oszałamiająco. Wszędzie różowe i niebieskie dekoracje, a jedzenia tyle, że można by wykarmić małą armię. Nawet w basenie pływaj






