Rozdział 207
**Oczami Josie**
Mason wreszcie zasypia, a na jego twarzy maluje się błogi spokój. Wymykam się z łóżka i spoglądam na niego z uśmiechem. Jest taki przystojny, zwłaszcza teraz, gdy jest tak odprężony. Odwracam się, by cichaczem opuścić pokój, gdy nagle uświadamiam sobie moją żałosną sytuację. Mason doszczętnie zniszczył moje ubrania, a choć mój dar manipulacji molekularnej jest potężny






