Henryk zauważył, że w wielkich, szklistych oczach Moniki maluje się wołanie o pomoc.
Jej ciemne oczy wpatrywały się w jej własne, pełne łez.
Jego wąskie usta lekko się poruszyły. Nie wydał dźwięku, ale dał jej znak. "Dajesz!"
Kiedy Monika zobaczyła siedzącą tam postać, on już czuł się swobodnie.
Co więcej, miała wrażenie, że on jakby mówił jej, żeby się starała.
Poczuła się całkowicie odprężona.
N






