Gdy tylko zeszła na dół, przeskanowała wzrokiem salon, a potem jadalnię.
Zgodnie z oczekiwaniami, Henryka tam nie było. W głębi serca odetchnęła głęboko z ulgą.
Kiedy pani Lee zobaczyła, jak Monika wychyla głowę, uśmiechnęła się z miłością i powiedziała: "Młody Pan posłał małego Nomiego do szkoły."
Monika: "..."
Czyżby jej zachowanie było aż tak oczywiste?
Piękne rzęsy Moniki zadrżały, a ona uśmie






