To jedno zdanie całkowicie zdeptało godność Sydney.
Prawdę mówiąc, nie zamierzała się poddawać. Gdyby przyparto ją do muru, mogłaby na kolanach wrócić do Caleba lub Adeline. Gdyby wypruła z siebie żyły, wciąż znalazłaby sposób, by ochronić Tiffany.
Ale teraz, wpatrując się w bezdenne oczy Juliana, odezwała się w niej uparta natura. Nie zamierzała spuścić głowy.
Sydney zaśmiała się gorzko. – Może C






