Grupa zniknęła w swojej prywatnej sali. Ciężkie drzwi zamknęły się gładko, jak osiem milczących lat między nią a Julianem.
Przez przelotny miesiąc czy dwa – z powodu tamtej umowy i jej klauzuli karnej – wmawiała sobie, że coś się zmieniło.
Ale jak mogło?
Julian był człowiekiem urodzonym ponad tłumem. Jeśli raczyłby ponownie spojrzeć w jej stronę, jeszcze raz wyciągnąć do niej rękę, powinna już być






