– Jesteś pewna? – zapytał Julian.
Sydney przytaknęła. – Pewnie. Chcesz jednego?
– Nie.
– Dobrze. – Sydney pokiwała głową niczym dziobiący ptak i pobiegła w stronę sklepu osiedlowego przy bramie, zanim zdążył powiedzieć cokolwiek innego.
Kilka chwil później wróciła spokojnym krokiem, skubiąc loda jak zadowolone dziecko.
Z oddali Julian ją obserwował. Jego bystre oczy złagodniały, a ostrość spojrzen






